Gdzie diabeł nie może, tam lwicę pośle - Lioness
Bez obaw. „Lioness” to nie jest Netflixowa interpretacja losów Lwiątka z Cintry.
Nasze przemyślenia o sztuce, technologii i kto wie, co jeszcze tu zawita.
Bez obaw. „Lioness” to nie jest Netflixowa interpretacja losów Lwiątka z Cintry.
Bishop Briggs udowadnia, że smutne życiowe doświadczenia mogą sprawić, że odnajdziemy w sobie siłę, która pozwoli nam się pozbierać do kupy i iść przez życie z uniesioną głową. Przynajmniej do kolejnych smutnych doświadczeń.
Tak jak gówno w ładnym papierku nie jest cukierkiem, tak sztuka bez emocji nie jest sztuką.
Prawdziwy samuraj nie ma celu, tylko serial do obejrzenia.
Nie tak dawno, dawno temu, w galaktyce nie tak daleko, daleko stąd, Disney wypuścił "Rogue One" i miliony głosów załkało.
Podobało mi się wszystko. Dialogi, humor, historia, obsada, animacja, muzyka. To chyba najlepszy tytuł tego roku i wiem, co mówię, bo w tym roku to moja trzecia gra (pozostałe dwie to BF6 i ARC Raiders).
Bishop Briggs udowadnia, że smutne życiowe doświadczenia mogą sprawić, że odnajdziemy w sobie siłę, która pozwoli nam się pozbierać do kupy i iść przez życie z uniesioną głową. Przynajmniej do kolejnych smutnych doświadczeń.